niedziela, 5 grudnia 2010

Santa's comming

Tak więc tegoroczny Mikołaj spisał się wyjątkowo dobrze. Nieco przed czasem, ale to nie ma właściwie żadnego znaczenia. Dostałam wreszcie mojego upragnionego różowego GOSH'a i jestem prze prze przeszczęśliwa <3 Jutro klasowe mikołajki. Właściwie pierwszy raz od dłuższego czasu nie kupujemy sobie pierdółek w limicie pieniężnym do 15zł. Tym razem rzeczywiście nic z tych rzeczy nie ma. Planowaliśmy niby wyjazd do kina, ewentualnie lodowisko, ale i tak pewnie nic z tego nie wyjdzie. Szkoda, że to ostatni rok z obecną klasą, a wychowawca nie wykazuje jakichkolwiek chęci miłego spędzenia tych ostatnich kilku miesięcy.
Właściwie te mikołajki zapewne nie będą należały do najlepszych w moim życiu, bo kto normalny zapowiada na mikołajki przemówienie, 3 kartkówki i sprawdzian. Nie wydaje mi się, żeby sami chcieli być na naszym miejscu. To co ostatnio dzieje się na matmie przechodzi wszelkie pojęcie :p. Zrozumiem dużo, ale żeby na lekcji palić sobie zapachową świeczkę? :o Na to nigdy bym nie wpadła.

Życzę Wam wszystkim udanych Mikołajek









4 komentarze:

  1. Mniam ;-)
    No, no niezły ten Mikołaj. U mnie zostawił na razie tylko kasę ;-)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. swietnego masz bloga :)))) zapraszam do mnie :)otwarcie bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ah, mikołajki. :) ja niestety spędziłam je sama. studenckie życie ;) no, w sumie nie zupełnie, towarzyszył mi John Beech :D wczoraj caly dzień sluchalam jego piosenki. Jeśli jesteś ciekawa to zapraszam, dodałam ją wczoraj na bloga.
    Pozdrawiam i ciepłego śniegu życzę ;)

    OdpowiedzUsuń