Ostatnio zauważam, że na nic nie mam czasu. Natłok sprawdzianów, kartkówek, pytań itp itd. mnie przeraża. Jeżeli dobrze nauczę się na jeden, to zawalę kilka kolejnych i nie ma mowy żeby wytrzymać psychicznie pisząc dziennie średnio 2 sprawdziany i kartkówkę o.O. Jest jeszcze opcja, że jestem przewrażliwiona, że od września będę w liceum i tam dopiero będę narzekać, ale ja po przyjściu ze szkoły już od kilku dni jedyne co, to wyciągam książki. Koło północy padnięta kładę się do łóżka i nie mam dla siebie nic czasu. Wszystkie plany na powtórzenie anatomii, czy chemii dostały w łeb. Dowalili nam jeszcze kościół. Wiem, że pewnie każdy przed bierzmowaniem to przechodzi, ale mnie kończy się już do tego wszystkiego cierpliwość. Pierwszy raz od kilku dni włączyłam komputer.
Za chwilę znowu pójdę do książek, bo jutro czeka mnie kuratoryjny z polskiego. Dzisiaj pisałam z historii za namową nauczyciela, jednak akurat na ten przedmiot w moim wykonaniu nie wierzę. Chciałam się przyłożyć do tego polskiego. Chciałam... Ostatnio dużo "chcę". Nie starcza mi na wszystko czasu. Jutro nie pójdę do szkoły. Przyjdę dopiero na 7 lekcję na konkurs. Wolę ominąć pisanie 3 sprawdzianów. Od początku tak bardzo staram się, żeby mieć dobre oceny. Staram się, ale im więcej "chcę", tym więcej staje mi na przeszkodzie. Także jutro konkurs z polskiego, a w piątek z fizyki. Będzie co będzie, chociaż chciałabym jak najlepiej. Zobaczymy...
W każdym razie trzymajcie za mnie kciuki. :)
No i jak Ci poszło.? Mam nadzieję, że dobrze;-) Z mojej klasy też pisało parę osób i podobno srednio trudny.
OdpowiedzUsuńtak, z biologii i angielskiego. Z angielskiego poszło mi źle i nawet nie wiem ile miałam punktów ;-) a z biolgii miłam 66% i to niestety nie wytarczyło, żeby przejść dalej. Moja przyjaciółka pisała polski i też mówiła, że ta tabela była głupia i też czegoś tam w niej nie wiedziała.
OdpowiedzUsuń